.:OPOCZNO:.






do góry

Niedawne zapewnienia władz opoczyńskiego Zamiejscowego Ośrodka Dydaktycznego Akademii Humanistyczno–Ekonomicznej, że nic się nie zmieni w systemie kształcenia w Opocznie okazały się jedynie obietnicami

Końca ciąg dalszy


Po tym jak Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego postanowiło usunąć z listy kierunków AHE informatykę, można było mieć nadzieję, że problemy powoli zaczynają się kończyć, i studenci mogą spokojnie szykować się do inauguracji roku akademickiego. Niestety.

Od pewnego czasu akademia lubi zaskakiwać i to w bardzo spektakularny sposób. Tym razem nie doszło jednak do definitywnej likwidacji kierunku studiów, jak to było w związku z informatyką. Wprowadzono „jedynie” zmiany, dotyczące miejsca odbywania zajęć i to dosłownie na trzy dni przed rozpoczęciem roku akademickiego.

W poniedziałek, 28 września odbyło się spotkanie z kierownictwem opoczyńskiej placówki, w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Do świetlicy LO przybyli studenci wszystkich kierunków, począwszy od administracji a skończywszy na zarządzaniu. Po minach widać było jednak, że spodziewali się usłyszeć coś więcej niż tylko nazwy miast, do których muszą dojeżdżać. Od 1 października studenci administracji i politologii będą mieli zajęcia w Zamiejscowym Ośrodku Dydaktycznym (ZOD) w Radomsku, studiujący transport i zarządzanie (studia magisterskie) będa dojeżdżać do ZOD w Piotrkowie Trybunalskim a słuchacze zarządzania (licencjat) do Bełchatowa. W Opocznie pozostaje jedynie pedagogika, na zajęcia z której do naszego ZOD dojadą słuchacze z Piotrkowa. Z wyjaśnień przedstawicieli akademii wynikało, że i tym razem wina stoi po stronie ministerstwa i minister Barbary Kudryckiej, która, po ubiegłotygodniowym spotkaniu z rektorem uczelni, nakazała wdrażanie programu dostosowawczego. W przeciwnym wypadku uczelni grozi likwidacja.

Kolejnym powodem przeniesienia studentów, zdaniem przedstawicieli akademii, jest brak odpowiedniej kadry zatrudnionej na etatach. I powstaje pytanie: skoro dzisiaj nie ma odpowiedniej kadry, to kto uczył studentów przez ostatnie kilka lat? Dlaczego nikt wcześniej nie zainteresował się tą sprawą? Są to jednak pytania, na które ciężko będzie uzyskać odpowiedzi, szczególnie po przeprowadzce studentów. No cóż zmiany będą i nie ma co do tego wątpliwości. Tylko czy konieczność dojazdów do Radomska, Piotrkowa Trybunalskiego czy Bełchatowa pozwolą na kontynuowanie studiów. Jak nam powiedzieli, chcący zachować anonimowość studenci: „nie dość że musimy teraz dojeżdżać do Piotrkowa, co ciągnie za sobą duże koszty, to dodatkowo dwa z siedmiu zjazdów musimy spędzić w Łodzi. I w ten sposób wychodzi na to, że dojazdy to miesięcznie drugie czesne”. Zaś studenci rozpoczynający drugi rok administracji jednym głosem planują zmianę uczelni „wysokie czesne plus koszty noclegu i dojazdu to prawie 700 zł, a w czasach kryzysu i braku pracy jest to dla nas zbyt dużo” – twierdzą. Bez wyjścia są studenci ostatniego roku administracji. Oni muszą dojeżdżać, inaczej wszystko na nic. „Podobno uczelnia, idąc za głosem sumienia, obniżyła nam czesne aż o 15 zł. Może na jeden bilet w jedną stronę starczy” – mówią z sarkazmem. W najlepszej sytuacji znaleźli się studenci pedagogiki, ponieważ jako jedyni w dalszym ciągu uczyć się będą w Opocznie. Przedstawiciele władz uczelni zapewnili studentów, że wszystkie sprawy formlane, związane z przekazaniem dokumentów i indeksów do nowych placówek zostaną załatwione przez dziekanat w Opocznie. Dobre i to. Warto jednak trzymać rękę na pulsie. W tym przypadku możemy mieć tylko nadzieję, że problemy uczelni z ministerstwem się skończą. Ponieważ w dużej mierze odbijają się one tylko na studentach.

Uczelnia jeszcze w jednym „poszła sudentom na rękę”. Ci z nich, którym łatwiej będzie dojeżdżać do Łodzi mają drzwi otwarte. Potrzeba tylko ich deklaracji.




.:Drukuj stronę:.

.:Strona główna:.

.:Wyślij komentarz:.

.:Kontakt z redakcją:.