Rolniczy ból głowy


Boże, Boże, Boże, Boże…
Płacze rolnik – tanie zboże.
Po klepisku wściekły tupie,
Marne grosze dają w skupie.

Tańsze zboże niż rok wstecz.
Jakaś tajemnicza rzecz.

Trzęsie rolny się kolektyw,
Złorzeczenia, gros inwektyw.
Wobec tego o komentarz
Poprosiłem ich inwentarz.
Na gorąco, kilka słów.
Z mikrofonem gnam do krów:

Nie pojmuję nic, ni słowa!
– Zaryczała mleczna krowa –
Kiedy słyszę takie treści,
W rogach, k…, się nie mieści!

Do ministra ślę orędzie –
Tanie zboże, bieda będzie.
Głos w imieniu świń i kur
Zabrał stary, mądry knur:
Na nic protest zda się krowy,
Rząd ma problem gdzieś zbożowy!
Strajk załóżmy i ni kęsa,
Nie użyczmy rzeźniom mięsa.
Jak nic nie zrobimy już
Spadnie cena wnet i tusz.

Knur ma zgodę moją pełną!
– Beknął baran z gęstą wełną –
Zwłaszcza, że i sierść barania
Nierentowna dziś, ot tania.

Jak utrzyma się ten stan,
Żreć będziemy tynk ze ścian.

Ciężkiej wagi wstał zawodnik
Półtonowy byk – rozpłodnik:
Mnie ta sprawa nie dotyczy,
Ja mam ekstra etat, byczy.

Nikt mnie nie śmie przecież głodzić!
Ktoś potomstwo musi płodzić.

Za wsią polską, w jej obronie,
Rżały później jeszcze konie,
Szczekał burek, miauczał kot
Nad mizerią, w skupie, kwot.

Ktoś jak zwykle chce bez mydła,
Stada polskich prosiąt, bydła
Wyrolować, jakby gdzieś,
Miał inwentarz nasz i wieś.

Andrzej Dynkiewicz


.:Drukuj stronę:.

.:Strona główna:.

.:Wyślij komentarz:.

.:Kontakt z redakcją:.