.:HISTORIA:.






do góry

Waldemar Oszczęda

Krótka historia osadnictwa
żydowskiego w Opocznie (cz. IV)



Najbardziej znane osoby
pochodzenia żydowskiego związane z Opocznem



Esterka (Esterka Małach)
Słynna z urody i wdzięku Żydówka, która jak głosi stara miejscowa tradycja, pochodziła z Opoczna. Do dziś nie wiadomo jednak czy była rzeczywistą postacią historyczną? Skąd te wątpliwości? Bo o romansie króla z Esterką oprócz Opoczna, wspomina się również w historii innych polskich miejscowości, m.in. Bochotnicy, Czchowa, Kazimierza Dolnego, Niepołomic, Przedborza, Radomia, Rzeszowa, Sandomierza, Skawiny, Stopnicy, Wiślicy i podkrakowskiego kiedyś Łobzowa.

Znany polski kronikarz Jan Długosz odnotował w swoich „Annales seu cronicae incliti Regni Poloniae” (Roczniki, czyli kroniki sławnego Królestwa Polskiego), zawierających dwanaście ksiąg opisujących dzieje Polski, od czasów legendarnych do 1480 roku, że Esterka była ukochaną króla Kazimierza Wielkiego. I to w jej znacznym wpływie na króla upatrywać należy dobry i tolerancyjny stosunek króla względem Żydów w Polsce. Esterka miała ponoć porodzić królowi dwóch synów: Niemira i Pełkę oraz córki.

Opoczyńska legenda o Esterce wspomina, że pewnego razu król Kazimierz, który był zapalonym myśliwym, polował w gęstych i pełnych dzikiego zwierza ostępach puszczy opoczyńskiej. Akurat wpadł na trop i trafił oszczepem potężnego tura, gdy ten zraniony stracił mu się z oczu. Król ścigał go w gąszczu. W tym samym czasie, gdy odbywał się łów królewski, do boru udała się śliczna żydowska dziewczyna o imieniu Esterka. Ponieważ dziadek, wraz z którym mieszkała w pobliżu kniei trochę się rozchorował, postanowiła zebrać na pobliskiej polanie kilka ziół potrzebnych na jego wyleczenie. Wtedy nagle wyleciało na nią z kniei ranne i nagonką spłoszone zwierzę. Przerażona Esterka nie mogła się ruszyć ze strachu i uciekać. I pewnie rozjuszony tur rozniósłby ją na rogach lub zmiażdżył kopytami, gdyby nie celne oko i pewna ręka młodego myśliwego. W ostatniej chwili oszczepem przeszyte zwierzę padło u stóp cudnej dziewczyny, która zemdlała z przerażenia. Niespodziewanym zbawcą okazał się dzielny jak również przystojny i świetnej powierzchowności młodzian o wspaniałych czarnych oczach i włosach. Król nie zdradził kim jest i podawał się za zwykłego myśliwego, dworzanina królewskiego. Później jednak, gdy z Esterką spodobali się sobie, wyjawił swoje prawdziwe pochodzenie.

Tak podobno rozpoczęła się wieloletnia wzajemna sympatia i miłość króla Kazimierza i Esterki. Legenda opoczyńska wspomina, że monarcha kazał dla niej ufundować dom, który do dzisiaj nazywa się Domem Esterki. Budynek ten ponoć miał być niegdyś połączony lochami z zamkiem obronnym, wybudowanym również z inicjatywy Kazimierza Wielkiego. Esterka towarzyszyć miała wielokrotnie królowi w jego podróżach po królestwie.

W literaturze polskiej spotkać można jeszcze wiele legend związanych u osobą Esterki i Opocznem. Jedną z nich odnotował na przykład Julian Bartoszewicz (1821–1870), historyk polski. Według niego król Kazimierz zbudował dla ślicznej i miłowanej Żydówki, na rynku w Opocznie, kamienicę potocznie zwaną Domem Esterki. Zażyłe przyjacielstwo i miłosne stosunki Esterki z królem nie podobały się miejscowym wyznawcom religii Mojżesza. Rozniosły się nawet pogłoski, że Esterka zdradza wiarę współwyznawców i nie przestrzega jej zasad. Spożywa na przykład nieczyste, trefne potrawy, nie odprawia sabatu i nie przestrzega religią określonych przepisów obrzędowych. Miejscowi Żydzi postanowili więc ją za karę ukamienować. Jednak w porę ostrzeżona Esterka zdołała pod osłoną nocy uciec z miasta i schronić się przed grożącym jej niebezpieczeństwem na dworze króla. Władca natychmiast przyszedł jej z pomocą i ukrył w bezpiecznym miejscu. Jednocześnie dowiedziawszy się o zamiarze zamordowania oblubienicy wpadł w straszny gniew i postanowił ukarać winowajców. Na szczęście Esterka wstawiła się za swoich rodaków. Wybłagała u króla litość i ułaskawienie dla nich.

Niektóre stare kroniki i tradycja odnotowują, że wspominanym w opoczyńskiej legendzie dziadkiem Esterki miał być Jonas Mordochaj. Jonas i kilku innych Żydów opoczyńskich oskarżonych zostało przed królem przez niejaką Joannę ze Sławna o porwanie i zamordowanie chrześcijańskiego dziecka. Król przekazał sprawę do zbadania przez sąd nadworny. Jednocześnie nakazał zamknąć i zapieczętować opoczyńską synagogę i wszystkie sklepy żydowskie w mieście do czasu zakończenia zarządzonego przez siebie śledztwa. Rabinom i starszym gminy żydowskiej przekazał obwieszczenie, że w przypadku udowodnienia zbrodni skonfiskuje im wszystkie majątki i jako szkodliwy naród wypędzi ich z Polski. Jankiel, kupiec żydowski z Opoczna, zeznał jako świadek we wspominanej sprawie, że w karczmie oskarżonego o złoczyn Mordochaja spotkał oskarżającą Joannę z dzieckiem. Matka piła tam ze sługą Janem z Lelowa. Obydwoje byli pijani i nie zwracali uwagi na dziecko. Jankiel na prośbę swojej narzeczonej Esterki, zabrał im dziecko i ułożył na nocleg do łóżka w komorze. Gdy wraz z Esterką obudzili się nad ranem, stwierdzili że dziecko w nieznany im sposób zniknęło. Sąd nie dał wiary zeznaniom Jankiela i Jonasa. Zarządził poddanie ich torturom. W czasie przeprowadzania tortur pojawić się miała Esterka i zeznać, że przed noclegiem była w karczmie świadkiem rozmowy dwóch mężczyzn, z których jeden miał zamordować dziecko i dziecięce zwłoki podrzucić do lochu w celu zwalenia jego śmierci na Żydów. Dlatego pragnąc uratować mu życie, oddała dziecię podróżnemu, który przywiózł go do Krakowa i ukrył w bezpiecznym miejscu. Oskarżenie okazało się więc fałszywe i Żydów uniewinniono. Dużą zasługę w sprawiedliwym rozwiązaniu sprawy miała podobno Esterka, która wstawiła się u króla za swoich współbraci. Zamordowanie dziecka polecił Jan z Lelowa, który tak chciał odziedziczyć majątek Joanny ze Sławna.
W jednej z ludowych piosenek pochodzących z okolicy Opoczna śpiewano nawet, że Kazimierz Wielki spijał miodek u Esterki. Jan Tadeusz Bułharyn (1789–1859), pisarz, krytyk i wydawca, propagował polską historię i kulturę, i pisząc m.in. wiersze, bajki, opowiadania, powieści, w jednej ze swoich publikacji wspomina Esterkę jako córkę szynkarza Mardocheusza Beniamina z Opoczna.

* * *

Aharon Carmi Chmielnicki

Aharon Carmi Chmielnicki przed 1939 rokiem Aharon Carmi Chmielnicki – urodził się w 1921 roku w Opocznie. Był znanym działaczem żydowskiego ruchu oporu, bojownikiem w getcie warszawskim, jednym z ostatnich żyjących powstańców z getta warszawskiego.

Przed wojną mieszkał w Opocznie. Do niego również powrócił wraz z rodzicami, siostrami i bratem zaraz na początku okupacji hitlerowskiej. Tutaj jak inni żydowscy mieszkańcy miasta i okolicy, został uwięziony przez niemieckiego okupanta w getcie żydowskim, utworzonym w listopadzie 1940 roku i istniejącym do końca października 1942 roku. Z całą najbliższą rodziną i kilkudzięsioma innymi rodakami zgłosił się do transportu Żydów, którym obiecano wolny wyjazd z getta i okupowanego kraju do neutralnego państwa, internowanie i deportację do Izraela. Miało się to odbyć w ramach wymiany obywateli żydowskich za zwolnionych z niewoli niemieckich jeńców wojennych.

Aharon Carmi znalazł się w ten sposób w transporcie, który wyruszył z Opoczna 5 stycznia 1943 roku na stację kolejową w Ujeździe i stąd pociągiem do obozu koncetracyjnego w Treblince w celu ostatecznej zagłady. Podczas transportu udało mu się wyskoczyć z wagonu i zbiec. Dotarł do getta warszawskiego i schronił się u Eliezera Gellera, innego opocznianina, który był jednym z dowódców Żydowskiej Organizacji Bojowej. Po wielu perypetiach i niebezpieczeństwach udało mu się spełnić przedsięwzięty zamiar. Przyłączył się do rodaków zorganizowanych w ŻOB–ie i aktywnie, z bronią w ręku, wziął udział w powstaniu w getcie. 29 kwietnia 1943 r. wraz z innymi powstańcami z grupy E. Gellera opuścił kanałem getto i znalazł schronienie w podwarszawskich lasach w Łomiankach. Później, aż do wyzwolenia Polski, walczył z okupantem niemieckim jako partyzant w lasach pod Wyszkowem.

Aharon Carmi Chmielnicki – zdjęcie z 2006 roku Wkrótce po zakończeniu wojny opuścił Polskę. W października 1945 roku przybył na rumuńskim statku „Transylwania” do „Ziemi Izraela” (Eretz Izrael).
W 2006 roku był jednym z bohaterów izraelskiego filmu dokumentalnego „Ostatni żydowscy powstańcy”, których żyło wtedy już tylko dziesięciu. Ostatnie lata życia spędza w Domu Spokojnej Starości w Kfar Saba (również Kefar Sava – Izrael).

Na zdjęciach Aharon Carmi Chmielnicki przed 1939 rokiem oraz zdjęcie z 2006 roku (autor Uriel Sinai).

* * *

Eliezer Geller ps. „Eugeniusz”
(1918–1943 lub 1944)


Działacz i bojownik żydowski, jeden z dowódców Żydowskiej Organizacji Bojowej i bohaterów powstania w getcie warszawskim. Urodzony w Opocznie w 1918 roku. Ukończył Wyższą Szkołę Handlową w Łodzi. Zamordowany w Oświęcimiu w końcu 1943 r. lub na początku 1944 roku. Jeden z organizatorów żydowskiego ruchu oporu i wojskowych dowódców powstania w stołecznym getcie.

Jako żołnierz Wojska Polskiego wziął udział podczas kampanii wrześniowej w bitwie pod Kutnem. Dostał się do niewoli niemieckiej. W drugiej połowie 1940 roku zwolniony został wraz z innymi polskimi żołnierzami pochodzenia żydowskiego z obozu jenieckiego i przeniesiony do getta w Warszawie. Tam kierował Gordonią – młodzieżową organizacją żydowską w getcie warszawskim dla której inicjował i redagował gazetę „Słowo Młodych”. Docierała ona również do innych gett żydowskich w Polsce. Geller był często sam jej kolporterem. W latach 1941–42 z narażeniem życia jeździł, pod przybranym nazwiskiem Jan Kowalski, do gett na Śląsku organizując w nich grupy oporu. Utrzymywał kontakt z biurem Histadrutu w szwajcarskiej Genewie.

Był młodym, lecz niezwykle aktywnym i zasłużonym działaczem żydowskim. Jako jeden z pierwszych uzyskał informację o rzeczywistym kierunku i przeznaczeniu wyjeżdżających z getta transportów Żydów. Próbował więc ratować rodaków, wyrabiając im fałszywe dokumenty tożsamości. Z pomocą wtajemniczonego kolegi wyrabiał fałszywe przepustki i przewoził ludzi w bezpieczniejsze miejsca. Nikt się nigdy nie dowiedział skąd udawało im się zyskawać potrzebne blankiety i stemple. I chociaż fałszerstwo przepustek w końcu zostało odkryte, to dzięki fałszywym dokumentom uratowanych zostało wielu Żydów. Przed pierwszą wielką akcją likwidacyjną getta opuścił wraz z grupą przyjaciół Warszawę. Później uznał takie postępowanie za błąd. Dlatego po zakończeniu deportacji powrócił do getta i włączył się aktywnie w działalność podziemną. Podczas drugiej akcji likwidacyjnej, w dniach 18–23 stycznia 1943 roku uczestniczył w potyczkach z hitlerowcami, które miały miejsce na ulicy Zamenhofa, Muranowskiej, Miłej i w innych miejscach getta.

Podczas powstania w getcie warszawskim dowodził co najmniej ośmioma (inne źródła podają – dziewięcioma) grupami bojowymi operującymi w rejonie przemysłowym. Bojownicy dowodzeni przez Gellera walczyli na terenie tzw. szop, czyli zakładów produkujących na rzecz Niemiec, konkretnie szop Többensa i Karla Georga Schultza, przy ulicy Leszno i w pobliżu Nowolipek, Smoczej i niemieckich sklepów. Po wyczerpaniu się amunicji i warunków do prowadzenia walki 29 kwietnia 1943 roku (inne źródła podają 30 kwietnia 1943 roku) opuścił podziemnym kanałem getto wraz z grupą około 40 powstańców. Z kilkoma ocalałymi z getta bojownikami ukrywał się na strychu fabryki klisz celuloidowych na Pradze przy aleji 11 Listopada. 24 maja 1943 roku Geller doznał poparzeń przy pożarze kryjówki na poddaszu i eksplozji ukrytych w niej materiałów wybuchowych. Udało mu się jednak wykorzystać zamieszenie i niespostrzeżenie wmieszał się w tłum gapiów. W ten sposób jako jedyny z sześciu (inne źródła podają – ośmiu) powstańców ocalił życie. Jeszcze z zabandażowanymi rękami po poparzeniach z fabryki pojawił się w lecie 1943 w Hotelu Polskim, gdzie oczekiwał na pozwolenie emigracji. Stąd wraz z innymi Żydami posiadającymi zagraniczne paszporty, wysłany został przez hitlerowców do obozu w Bergen Belsen. Później z grupą 1800 współbraci odesłany został do obozu w Bergau koło Drezna. 21 października 1943 roku przywieziony został do hitlerowskiego obozu zagłady w Oświęcimiu, gdzie został zamordowany.




.:Drukuj stronę:.

.:Strona główna:.

.:Wyślij komentarz:.

.:Kontakt z redakcją:.