baner tit


 
 

Lubochnia.

Szybka sesja i trudne czasy przewodniczącego


12 grudnia, po raz pierwszy od dwóch lat, przewodniczący RG Józef Łysakowski zwołał gminną naradę w godzinach rannych. Sesja rozpoczęła się o godzinie 9 i trwała zaledwie trzy kwadranse. Termin mile zaskoczył radnych, którzy wskazują, że obrady można prowadzić o „ludzkiej” porze, a nie jak dotychczas rozpoczynać po obiedzie i kończyć nocą. Przyszli nawet radni, którzy dotychczas twierdzili, że pracodawcy nie chcą ich zwalniać na sesję.
Przewodniczący szybko przeczytał porządek obrad i przed jego uchwaleniem tradycyjnie nie dopuścił do głosu i wystąpień radnych koalicji. Tym razem głosu domagali się Ryszard Bis i Maciej Kamyk.
Radni zatwierdzili tematykę obrad, gdyż dotyczyła ważnych zmian budżetowych i przesunięcia w planach gospodarczych gminy Lubochnia.
Wszyscy jednomyślnie głosowali za wprowadzeniem ostatnich zmian w tegorocznym budżecie. Zaakceptowali dokonanie przesunięć w wieloletnim planie inwestycyjnym gminy na lata 2007-2013. Zatwierdzili projekty zmian do strategii rozwoju gminy Lubochnia do roku 2015.
Natychmiast po głosowaniu przewodniczący zamknął obrady, blokując potencjalne wystąpienia i pytania radnych koalicji, którzy przygotowywali się do dłuższej debaty. Kolejny raz zlekceważył stwierdzenie, że nie respektuje przepisów i zalecenia wojewody o „obowiązku udzielania radnemu głosu w celu zgłoszenia wniosku o zmianę porządku obrad i poddania go pod głosowanie”.
Odpowiedzią było krótkie stwierdzenie, że to on decyduje o programie i ustala porządek obrad. Stanowisko przewodniczącego wywołało znowu niezadowolenie większości radnych, którzy chcieli przedstawić wniosek o jego odwołanie i wybranie następcy.
Kilkanaście minut później grupa radnych złożyła do biura rady oficjalny wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej z jedynym punktem porządku obrad - odwołanie Józefa Łysakowskiego z funkcji przewodniczącego samorządu. Jeśli przewodniczący nie zwoła sesji w ustawowym terminie siedmiu dni, zaskarżą jego postępowanie do służb prawnych wojewody. I będą to robić aż do znudzenia i ostatecznego finału.

* * *
Desperacja radnych z Lubochni rośnie wraz z uporem przewodniczącego. Nad głową Józefa Łysakowskiego zbierają się jednak ciemne chmury.
21 października klub radnych Zgoda skierował do Prokuratury Rejonowej zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na szkodę interesu publicznego, którego, ich zdaniem, dopuścił się przewodniczący samorządu. W obszernym uzasadnieniu wskazali kilkanaście decyzji, którymi naruszył przepisy ustawy samorządowej. Przedstawili działania ograniczające właściwe funkcjonowanie Rady, wójta, skarbnika i Urzędu Gminy.
- Józef Łysakowski nie uwzględnia wniosków formalnych zgłaszanych przez radnych klubu, co prowadzi do awantur, uwłacza powadze i godności organu samorządowego - twierdzą zgodnie radni koalicji. - Podejmowane przez niego decyzje prowadzą do skłócenia radnych, społeczeństwa gminy i uniemożliwiają właściwe funkcjonowanie organów wykonawczych. Wszystkie okoliczności znajdują potwierdzenie w dokumentacji Rady Gminy i protokołach z sesji.
Wiemy, że prokuratura wszczęła w tej sprawie dochodzenie. Przesłuchuje wnioskodawców, sprawdza dokumenty i poszukuje dowodów na przedstawione zarzuty.
To jednak nie wszystko. 3 grudnia sekretarz Urzędu Gminy Marek Krukowski powiadomił wojewodę łódzkiego Jolantę Chełmińską, że zawiadomił prokuraturę o popełnieniu przestępstwa i złożył wniosek o ściganie Józefa Łysakowskiego. Przewodniczący w piśmie z 17 listopada br. skierowanym do wojewody (do wiadomości wójta i Rady Gminy) stwierdził bowiem, że „sekretarz gminy wykradł oświadczenia z biura Rady i podał złe informacje do wojewody i prokuratury”.
- Oskarżenie mnie o kradzież dokumentów to zwykłe kłamstwo. Pisemne stwierdzenie przewodniczącego naruszyło dobre imię urzędnika samorządowego i moje dobra osobiste. Gdyby taki fakt miał miejsce, miał obowiązek zawiadomić organy ścigania. Do dzisiaj (12 grudnia) policja ani inne służby nie prowadziły żadnego dochodzenia w tej sprawie - wyjaśnia sekretarz. - Półtorej kadencji nadzoruję funkcjonowanie biura Rady i nigdy nie doszło do takiej sytuacji. Stwierdzenie przewodniczącego dyskryminuje mnie jako funkcjonariusza publicznego w oczach wojewody i jej służb. Skierowałem wniosek do prokuratury, bowiem nie mogę pozwolić, aby pomawiano mnie bezpodstawnie o kradzież urzędowych dokumentów. Nie mogę tego puścić płazem, gdyż byłoby to przyznaniem się do winy. Jako sekretarz, nadzoruję obieg wszelkiej korespondencji na terenie urzędu. Jednocześnie sprawuję funkcję pełnomocnika ochrony danych osobowych w Urzędzie Gminy, dlatego pierwszy powinienem wiedzieć o kradzieży lub zaginięciu akt urzędowych, czego nigdy nie było.
W piśmie do wojewody przewodniczący Łysakowski zawarł również stwierdzenie o nieudolności służb gminnych w pozyskiwaniu środków z funduszy zewnętrznych. Oświadczenie to mija się z prawdą. Lubochnia, w której od wielu miesięcy Łysakowski blokuje prowadzenie sesji RG, udało się pozyskać prawie 1,5 miliona złotych dla gmin, z którymi zawarto umowę o wspólnej informatyzacji urzędów - podkreśla Marek Krukowski.
Mich

----


 


Umożliwiliśmy Państwu komentowanie artykułów.
Treść komentarza przesyłana jest za pośrednictwem formularza bezpośrednio ze strony.
Umieszczenie Państwa opinii na stronie TIT on-line odbywa się każdego dnia
w godzinach popołudniowych.

Skomentuj artykuł

 

 

  pasek dolny