Kobieta za kółkiem (autobusu)

Kobieta za
kierownicą samochodu osobowego to żaden ewenement. Panie można zobaczyć
w autach dostawczych. Jednak kobieta za kierownicą autobusu komunikacji
publicznej, to już rzadkość.
W Tomaszowie od 20 września br. w MZK pracuje jako kierowca pani
Agnieszka. Tekst o kobiecie za kierownicą autobusu można by zacząć od
sloganów „Kobiety na traktory” albo „Jestem
kobietą pracującą, żadnej pracy się nie boję”, ale oba straciły
na aktualności. Pierwszy, z lat powojennych, nie brzmi odkrywczo, bo
ciągnikami, które są prawie w każdym gospodarstwie rolnym
kobiety jeżdżą bez rozgłosu. Ciągniki też już nie takie jak kiedyś.
Obecne, najnowszej generacji, mają w kabinie wyposażenie jak w
ekskluzywnych limuzynach. Drugi slogan też jest przeszłością, bo
równy status kobiet i mężczyzn obalił wszystkie (no, prawie
wszystkie) bariery. Babki są w wojsku, w policji, dowodzą statkami
oceanicznymi, zarządzają korporacjami, są pastorami (ale nie księżmi) i
kierują autobusami MZK, jak pani Agnieszka.
- Jak to się stało, że została pani kierowcą autobusu? - pytam kobietę szofera na krańcówce linii nr 14.
- Za namową brata, który zdecydował się zrobić uprawnienia
kierowcy autobusu. Razem poszliśmy na kurs w Auto-Bisie, razem
ukończyliśmy go w sierpniu 2008 r. i razem podjęliśmy pracę w
tomaszowskim MZK. Trochę się zdziwili w dyrekcji, ale że
kierowców brakowało, to mnie przyjęli. Była oczywiście jazda
próbna, abym pokazała, że potrafię. Pracuję już trzeci miesiąc.
- Jest pani pierwszą kobietą kierującą autobusem MZK?
- W Tomaszowie tak, ale wiem, że kobiety jeżdżą w komunikacji miejskiej w Łodzi, Warszawie, w Kielcach. - Jak się pracuje?
- Jestem zadowolona. Jeździłam już na wszystkich liniach i chyba
wszystkimi markami autobusów, jakie są w naszym zakładzie. Nie
miałam żadnej awarii na trasie i żadnej kraksy.
- Przygód żadnych nie było?
- Raz mi się zdarzyło pomylić trasę, ale szybko wróciłam na właściwą.
- Policja panią kontrolowała?
- Raz, na krańcówce. Byli bardzo zdziwieni, że za kierownicą jest kobieta. Kontrola była pomyślna.
- A pasażerowie jak reagują?
- Często nie zwracają uwagi, kto jest za kierownicą. Raz starsza pani,
wsiadająca przodem, jak mnie zobaczyła to się przeżegnała. Ale nie
wysiadła.
- A rozrabiający pasażerowie?
- Raz wiozłam młodych, głośno się zachowujących. Poprosiłam o spokój i... posłuchali.
- A koledzy kierowcy?
- Są dla mnie mili, służą radą, a na trasie pozdrawiają uniesioną ręką.
- Proszę powiedzieć coś o sobie?
- Jestem mężatką, mam dwoje dzieci, mieszkam pod Tomaszowem. Do pracy
dojeżdżam swoim samochodem, a kierowcą jestem już kilka lat.
- Zatem szerokiej drogi i do zobaczenia na trasie.
J. Pampuch
----
|