baner tit


 
 

Wigilijny savoir-vivre.

Z pierwszą gwiazdką


To nie jest zwykła kolacja służąca nabraniu sił na następny dzień. Do niej przygotowujemy się przez wiele grudniowych dni, z nią wiążemy określone nadzieje, podczas niej chcemy być dla wszystkich obecnych serdeczni i życzliwi.
Wieczerza wigilijna to najbardziej uroczysty posiłek w kuchni polskiej.

Według polskiego zwyczaju na czele stołu powinna siedzieć osoba najważniejsza. Może to być gość, ale najczęściej był i jest nią gospodarz domu, czyli ten, który ucztę wyprawia. Dalej, w zależności od ważności, siadają kolejne osoby, a na końcu stołu umieszcza się dzieci. Nie zawsze w warunkach typowego M-4 jest to możliwe, ale nawet w ciasnym pokoju przestrzega się zasady, że wszyscy gromadzą się przy jednym stole. To symbol, jakże ważnych w tym momencie, więzi rodzinnych.
Umacniają je tradycyjne łamanie się opłatkiem i składane życzenia. Najpierw dzielimy się nim ze współmałżonkiem, następnie z rodzicami i teściami, a dopiero potem z pozostałymi osobami. Wyjątek - pierwszeństwo przed nimi ma zaproszony gość w podeszłym wieku lub przybysz z daleka.

Gospodarz rozpoczyna wigilijny posiłek, pierwszy sięga po półmisek, nakłada sobie i podaje go kolejnym osobom. Staropolska tradycja nakazywała, by potrawy krążyły wokół stołu zgodnie z wskazówkami zegara, co miało zapewniać dobrobyt. Odwrotny kierunek - jak uważano - mógł przynieść nieszczęście. Potrawa, zataczając okrąg, wracała do głowy stołu.
Należy spróbować każdej potrawy. Nawet, jeśli nie ma się na coś ochoty, wypada przynajmniej skubnąć, a w ostateczności można wziąć kawałek na talerz i nie zjeść. Przy stole wigilijnym raczej nie prosimy o dokładkę, jednak zasada ta nie jest ściśle przestrzegana.

Tematyka rozmów przy wigilijnych daniach nie powinna koncentrować się wyłącznie na chwaleniu zdolności kulinarnych pani domu. Nie oznacza to jednak, że należy mówić o wszystkim i o wszystkich. Niestety w naszych domach bardzo szybko rozmowa schodzi na śliski grunt plotek i wywlekania nawet intymnych sekretów obecnych i nieobecnych znajomych. To chyba nie jest najlepsza na to pora.
Nie warto również zbaczać na tematy polityczne lub gospodarcze, bo różnice poglądów mogą doprowadzić do zaostrzenia dyskusji i przedwczesnego zakończenia kolacji wigilijnej. Najbardziej bezpieczna jest więc relaksująca pogawędka o pogodzie lub sprawach lekkich i przyjemnych. Bardzo często przedmiotem rozmowy staje się nadawany w danym momencie program telewizyjny.

Włączony telewizor wydaje się jednak być zbytecznym intruzem w czasie wigilii. Przecież spotykamy się na te kilka wyjątkowych godzin w roku, by stworzyć jakąś wspólnotę rodzinną, cieszyć się z przebywania razem. Do tego telewizja jest zupełnie niepotrzebna. Chyba że zebrani już nie mają sobie nic do powiedzenia, a na stole pozostały tylko ciasta będące finałowym deserem kolacji wigilijnej...
A kiedy już zostaną zjedzone wigilijne potrawy i rozdane prezenty (niech dla nikogo nie zabraknie), przy oświetlonej choince zaśpiewajmy kolędy. To zupełnie co innego śpiewać je samemu, kiedy jest tak uroczyście i świątecznie niż słuchać nawet najlepszych nagrań nadawanych przez radio lub telewizję.
Nie zagłuszmy telewizją, zbytkiem ozdób i nowości tego, co w wigilijny wieczór najważniejsze - tradycji wielkiego rodzinnego święta.
Opr.: erg
 
----
     

 


Umożliwiliśmy Państwu komentowanie artykułów.
Treść komentarza przesyłana jest za pośrednictwem formularza bezpośrednio ze strony.
Umieszczenie Państwa opinii na stronie TIT on-line odbywa się każdego dnia
w godzinach popołudniowych.

Skomentuj artykuł

 

 

  pasek dolny